Co najmniej sześć przykazań kościelnych

Okazało się, że nie znam „Pięciu przykazań kościelnych”. W „Skarbczyku modlitw i pieśni”, który otrzymałem na pamiątkę Pierwszej Komunii widnieje inna wersja kodeksu, niż w aktualnym podręczniku do religii. Wersja, którą poczytuję za oficjalną, to znaczy wersja z Katechizmu Kościoła Katolickiego jest zbliżona do wersji ze „Skarbczyka”, ale również trochę inna. Czego zatem mam się uczyć? Czego przestrzegać? Nie ukrywam, iż w moich poszukiwaniach liczę na pomoc księży piszących na „Na Temat.pl”, których bez wyjątku uznaję za fachowców w swojej dziedzinie.

Wersja ze Skarbczyka* określana jest mianem „Pięciu przykazań kościelnych” i brzmi następująco:
1. Ustanowione przez Kościół dni święte święcić.
2. W niedzielę i święta nabożnie uczestniczyć we Mszy św.
3. Posty nakazane zachowywać.
4. Przynajmniej raz w roku spowiadać się i w czasie wielkanocnym Komunię świętą przyjmować.
5. W czasie zakazanym zabaw hucznych nie urządzać*.

Wersja katechizmowa** jest zbliżona, choć na jego gruncie jest określana mianem „Przykazań kościelnych” bez wskazania liczby:
1. W niedzielę i święta we mszy świętej nabożnie uczestniczyć.
2. Przynajmniej raz w roku spowiadać się.
3. Przynajmniej raz w roku w czasie wielkanocnym Komunię świętą przyjąć.
4. Ustanowione przez kościół dni święte święcić.
5. Posty nakazane zachowywać.

Niejako na marginesie Katechizm wskazuje, iż wierni mają także obowiązek, każdy według swoich możliwości, dbać o materialne potrzeby Kościoła. W wersji szkolnej***, ten dopisek zostaje włączony do tekstu głównego. Prezentuje się ona jak poniżej:
1. W niedzielę i święta nakazane we uczestniczyć we Mszy świętej i powstrzymywać się od prac niekoniecznych.
2. Przynajmniej raz w roku przystępować do sakramentu pokuty.
3. Przynajmniej raz w roku, w okresie wielkanocnym, przyjąć Komunię świętą.
4. Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.
5. Troszczyć się o potrzeby Kościoła.

Ilość wersji tekstu wprowadziła mnie w stan niepokoju nie tylko religijnego i moralnego, ale również pragmatycznego, legislacyjnego i estetycznego. Zrazu myślałem, że przykazań kościelnych mogę uczyć syna z własnej głowy (jak się Czytelnik domyśla moje rozterki pojawiły się na gruncie pomocy dziecku w nauce religii). Byłoby to zbożne, pożyteczne i piękne, a dodatkowo pozwalałoby na zachowanie pokoleniowej więzi katolików. Niestety radosne uniesienia związane z przekazywaniem wiedzy młodym pokoleniom, zostały zniweczone przez wersję „szkolną”, której nie znałem i której (z powodów podanych poniżej) nie mogę się nauczyć. Przede wszystkim jednak, czytając tę wersję poczułem się jak mieszkaniec Folwarku zwierzęcego, który rankiem zapoznaje się ze zmienioną wersją siedmiu zasad animalizmu. W istocie rzeczy z czegoś, co znałem jako „pięć przykazań”, zrobiło się co najmniej sześć, a w porywach nawet siedem, osiem i dziewięć!

Kiedy, po co i czy w ogóle wprowadzono oficjalnie jakieś zmiany – myślałem. A może to niefrasobliwość i nonszalancja! Czy Kościół może sobie pozwalać na takie niedoróbki? Te rozterki były jednak niczym w zetknięciu z estetycznym niepokojem, jaki wywołało we mnie nadmierne rozbudowanie przykazań. Dobrego legislatora poznaje się przecież po tym, że jest oszczędny i kategoryczny w tworzeniu wypowiedzi normatywnych. Złego – po obarczaniu ich ciężarem przydawek i okoliczników, które nie tylko że pozbawiają teksty kodeksów literackiego piękna, ale przede wszystkim zdradzają niepokój prawodawcy o to, czy ktoś zamierza przestrzegać jego wskazań.

Jeżeli natomiast twórcy podręcznikowej wersji przykazań, mieli na celu uproszczenie tekstu dla dzieci, to ich działania należy ocenić jako przeciwskuteczne, wystarczy bowiem rzut oka na trzy wersje tekstu, aby dostrzec, że dwie pierwsze są względnie łatwo przyswajalne – trzecia to - za sprawą językowej kanciastości i niestrawności tekstu - droga przez mękę.

W tym kontekście moje religijne zagubienie sprowadzające się do kwestii, ile tak naprawdę jest przykazań kościelnych i czego przestrzegać zeszło na drugi plan. Liczę wszak na to, że coś uda się ustalić w ramach bloga.

PS Dzięki pomocy Czytelników (patrz: komentarze), sprawa szybko się wyjaśniła. Wyjaśnienie nie do końca rozwiewa moje wątpliwości co do meritum, muszę je jednak zaakceptować. Podobnie jak nie najlepszą estetykę nowego zestawu przykazań. Argument o tym, że spałem na katechezie zdaje się być chybiony. Kiedy ja chodziłem na katechezę, przykazania obowiązywały w starych, ładnych wersjach, choć - jak pisałem w innym miejscu (Miliony Kotarbińskich), obecnie w życiu Kościoła uczestniczę nieregularnie.

--------------------------------
* Skarbczyk modlitw i pieśni, Księgarnia św. Jacka, Katowice 1983,
** Katechizm Kościoła Katolickiego, Pallotinum, Poznań 1994.
*** J. Szpet, D. Jackowiak, Bliscy sercu Jezusa, Podręcznik dla drugiej klasy szkoły podstawowej, Księgarnia Św. Wojciecha, Poznań 2004.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj