NO LOGO – dlaczego warto bronić Puszczy

Fot. AG
Obóz dla Puszczy odwiedziłem jeszcze przed decyzją UNESCO o wstrzymaniu wycinki, której zresztą polski rząd nie zamierzał respektować (co można było przewidzieć). Trochę jak niewierny Tomasz, pojechałem sprawdzić, czy warto bronić Puszczy, a przy okazji zobaczyć, co tam się w ogóle dzieje. Na miejscu zobaczyłem świetnie zorganizowaną, przyjazną i niezwykle konsekwentną grupę ludzi tworzącą tę, na wskroś obywatelską, pokojową inicjatywę.

I choć dla mnie wyjazd był jedynie rekonesansem, to udzielił odpowiedzi na pytania, z którymi tam jechałem, a przede wszystkim – czy warto bronić Puszczę Białowieską przed wycinką? Warto z wielu względów. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że miażdżąca większość obrońców puszczy nie zadaje sobie akurat tego pytania, ale z pewnością nie zaliczają się oni do skrajnych klimatyczno-ekologicznych pesymistów, jak autor bloga.





Dlaczego warto? Z kantowskiego poczucia obowiązku. Z sympatii do ludzi dobrej woli, nie tych jednak, którzy sami po różnych kościołach i meczetach określają się tym mianem. Dla dzieci i dla bliskich. Dla poczucia wspólnoty. Dla siebie. Jeśli ktoś wierzy w Boga i Stworzenie, to dla Boga i dla Stworzenia. Dla roślin, zwierząt i metafizyki lasu. Bo inaczej nie można. Dla czegoś, co mogłoby być punktem wyjścia dla prawdziwej politycznej przemiany, ale co pewnie już nie zdąży się nim stać. Dla wszystkich drzew wyciętych w imię tępego heroizmu „dobrej zmiany” w całej Polsce. Dla tak bo tak.



W Obozie cały czas coś się dzieje. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce grupa obrońców udawała się właśnie na spotkanie z dziennikarzami z Białorusi zainteresowanymi tematem, a więcej czasu poświęciła nam przesympatyczna Anna Błachno, która podkreślała prawdziwą obywatelskość Obozu i niedziałanie pod czyimkolwiek sztandarem. Mówiła, że tu też chowa się partyjne znaczki i plakietki i że – mimo napiętej sytuacji – na miejscu udaje się jednak prowadzić jakiś dialog z leśnikami. Obydwie strony zdają się nie mieć dogmatycznego podejścia do sprawy Puszczy (czego nie można powiedzieć o politykach PiS - przyp. autora), czym przede wszystkim leśnicy są nawet cokolwiek zdziwieni. Obóz to NO LOGO - podkreślała.



Jak pokazały ostanie dni, po decyzji UNESCO o zakazie wyrębu, rząd nie dostosował się do decyzji. Obóz i obrońcy puszczy zdają się być potrzebni nawet bardziej, niż wcześniej, bo wkraczamy w rejony zupełnej dowolności. Sami obrońcy straszeni są wezwaniami do zapłaty odszkodowań za utrudnianie pracy przez firmę prowadzącą wycinkę, kierowane są wobec nich wnioski o ukaranie za zakłócanie porządku publicznego oraz stawiane zarzuty za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. Dlatego tak bardzo potrzebne im wsparcie poprzez naszą obecność na miejscu, a także te finansowe, które można realizować tutaj:
DLA PUSZCZY

Sami o sobie twórcy obozu mówią tak:
Jesteśmy grupą osób działających na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej, ostatniego naturalnego lasu Europy. Bliskie są nam idee samoorganizacji. Wierzymy, że potrzebna jest obywatelska mobilizacja, bo petycje i inne dotychczasowe działania w sprawie ochrony Puszczy okazały się niewystarczające. Dlatego uruchomiliśmy Obóz w Obronie Puszczy, przestrzeń dla osób chcących bezpośrednio zaangażować się w ochronę tego wyjątkowego miejsca przed dewastacją.

Więcej informacji TUTAJ: Obóz dla Puszczy

I choć Obóz nie jest inicjatywą polityczną, to jego istnienie rzuca pewne światło na to, jaka polityka jako jedyna mogłaby się przeciwstawić różnego rodzaju manicznym „dobrym zmianom” i „wielkim Amerykom”, realizującym destrukcyjne i autodestrukcyjne pragnienia homo sapiens. I jednocześnie jakiej polityki nie potrafi prowadzić opozycja wobec wodzów dokonujących „magicznej bohaterskiej transformacji” mas.

Nie ma dziś innej idei do przeciwstawienia (powtórzmy to za Frommem) różnego rodzaju fiksacjom na punkcie rasy, narodu czy religii z jej wszystkimi składowymi, jak idea ekologiczna. Przy czym, jak się wydaje, trzeba by odejść od języka ekologii jakie takiej, który przez dziesiątki lat, stanowił zasłonę nieograniczonej eksploatacji. Trzeba by raczej mówić o obronie przyrody, Ziemi i życia na niej (naturalnie nie w sensie, jaki nadają mu tak zwane ruchy pro-life). To niepewna droga, ale innej nie ma. Fantazmaty prawa, demokracji, wolności, a nawet równości nikogo już nie interesują, a wraz ze wzrostem temperatury znikną bezpowrotnie. Król musi mieć drzewo na swoim sztandarze. NO LOGO, ale jeśli logo – to drzewo albo żubr!

Mimo, że nasz los, jest już raczej przesądzony, wybieram się do Puszczy ponownie. Za udany rekonesans dziękuję moim towarzyszom podróży w osobach Alicji Spodenkiewicz i Magdy Ulinowicz ze Stowarzyszenia „Empatia” oraz Michałowi Michałowskiemu ze Stowarzyszenia „Nowe Perspektywy”, którego autor bloga również jest członkiem; a za wprowadzenie w sprawy Obozu i obrony Puszczy Annie Błachno i Joannie Pawluśkieiwcz.

Do zobaczenia w Puszczy!









Trwa ładowanie komentarzy...