Podczas tych zupełnie jałowych rytualnych działań polska przyroda ginie na skale masową. Zagłady nic już nie powstrzyma. Wszyscy ludzie za to odpowiedzialni uczestniczą w popełnianiu niewyobrażalnej, niewybaczalnej zbrodni. Zbrodni, która przesądzi o kształcie życia w Polsce, w świecie, w którym w ciągu kilkunastu kolejnych lat rozpęta się klimatyczne piekło. Ludzie ci mają na sumieniu życie i zdrowie wszystkich mieszkańców Polski, włączając w to swoje dzieci i wnuki.
Skala rozpaczy, jaką to szaleństwo wywołało w setkach tysięcy wrażliwych Polek i Polaków, może być porównywalna jedynie z krzywdami, jakie były wyrządzane polskiej ziemi przez wojny, zaborców i okupantów. Tak czy siak, to zapewne preludium obłędu, bo może być tylko gorzej. Szaleństwa nikt już nie zatrzyma, a to oznacza, że kolejne lata uczynią życie w Polsce nieznośnym nie tylko w wymiarze społecznym i kulturowym, ale czysto biologicznym.
Współczuję wszystkim tym, którzy wierzyli, że tak zwany okres lęgowy powstrzyma wycinkę. Trwa ona na dobre w całej Polsce w zasadzie całodobowo. Ludzie ogarnięci są szałem wycinania i absolutnie nikt nad tym nie panuje, nawet jeśli przy okazji łamane jest inne prawo. Ustawy o ochronie przyrody mianem prawa określić nie można. Organy ochrony prawa nie reagują.
Ludzie płaczą i doznają najzwyklejszej w świecie traumy, bo jest to po prostu pozwolenie na przemoc i okrucieństwa dokonujące się na oczach ludzi. Niewyobrażalny wandalizm oglądają również dzieci, które o ekologii muszą uczyć się z tragicznie zbędnej katastrofy dopuszczonej przez państwo polskie.
Ale to się musi dokonać.
