Ciemne moce, okrutne liturgie

Z. Mikołejko, We władzy wisielca, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2014.
Z. Mikołejko, We władzy wisielca, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2014. Fot. AG
W kilka dni przed halloweenowymi uniesieniami, trafiła na moje biurko druga część porywającej pracy prof. Zbigniewa Mikołejki – „We władzy wisielca”. Czując się dobrze zarówno z Uroczystością Wszystkich Świętych jak i Halloween, poczułem się jeszcze lepiej, książka profesora była bowiem jakiegoś rodzaju spoiwem między tymi dwoma światami. Między sacrum i profanum, pogaństwem i chrześcijaństwem, religią i magią, kulturą wysoką i niską. Nie raz to już powtarzałem, że właśnie za swobodny dialog z całą tą złożonością świata, profesora niezwykle cenię. Książka nosi podtytuł „Ciemne moce, okrutne liturgie”.

A książki jego są takie jak sam profesor. Wieloaspektowe, wielobarwne, bogate w twardą wiedzę i mrożące krew w żyłach szczegóły. (Nie wspominam już o porywających ilustracjach). Jak czytamy na okładce, We władzy wisielca 2 to kontynuacja książki o wszechmocy wisielca w wyobraźni i praktyce Zachodu. Zbigniew Mikołejko opowiada między innymi o powiązaniu między władzą a szubieniczną karą, o egzekucji jako rytualne i święcie ludu, o wieszaniu angielskich czarownic w Starym i Nowym Świecie, o przeobrażaniu figury wisielca w anonimowego stadnego trupa bez twarzy poprzez mechanikę nowoczesnej wojny, o wisielczych szaleństwach Rozumu i medycyny doświadczalnej, o wisielcu w kulturze romantyzmu.



To by w zasadzie było na tyle. Wszystko, co pisałem, o części pierwszej książki musiałbym powtórzyć w tym miejscu, choć i siebie i Czytelnika pozostawiam w nadziei, że druga część tego opus magnum będzie jeszcze lepsza od pierwszej.

Z wdzięcznością

czytelnik i w jakimś tam stopniu, z należytą skromnością, uczeń


__________________________________________
Z. Mikołejko, We władzy wisielca 2, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2014.
Trwa ładowanie komentarzy...