• Jak wygrać wybory przyjmując uchodźców

    Wizja świata, w którym możemy tu w świecie Zachodu dokonać wyboru – przyjmować czy nie przyjmować uchodźców lub imigrantów, to fantazja będąca skutkiem potężnego mechanizmu wyparcia, za którym kryje się całkowita niemoc w rozwiązywaniu jakichkolwiek problemów. Na czele z jedynymi rzeczywistymi dziś „problemami” tj. globalnym ociepleniem, masowym wymieraniem gatunków (a dokładniej wymieraniem życia), końcem wzrostu gospodarczego, rozkładem demokracji etc. W sposób szczególnie intensywny odzywa się, kiedy ktoś celowo lub przypadkiem powie, że żadnych uchodźców przyjmować nie zamierza, co tym razem przytrafiło się Grzegorzowi Schetynie. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Konstytucja i sądy funkcjonowały dobrze

    W dyskusji o kształcie prawa w Polsce najbardziej zdumiewają dwa elementy. Pierwszy, że szeroko rozumiana opozycja gotowa jest traktować poważnie zmiany w prawie forsowane przez tak zwaną dobrą zmianę, drugi, że absolutnie nikt nie dostrzega, że wraz z końcem świata nieograniczonego wzrostu, prawo jakie znaliśmy, będzie zanikać. Jest również mało prawdopodobne, aby w jego miejsce pojawiło się coś innego niż czysta przemoc - czy to w formie totalitaryzmu, czy całkowitej anarchii. Ich pierwszym etapem jest droga wielu współczesnych demokracji ku autorytaryzmowi. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wiosna w czasach zarazy

    Pisząc od dobrych kilku lat o końcu świata, doszedłem do miejsca, w którym zupełnie, ale to zupełnie nie wiadomo, co powiedzieć. Trzeba by się oddać tej chwili, kiedy wszystko doszło do swojego dialektycznego kresu. To znaczy żyje jeszcze, ale zaraz nastąpi przemiana i wszystko, łącznie z nami, stanie się częścią materii nieożywionej. Niebezboleśnie oczywiście. To się już czuje przez skórę, w powietrzu, w wodzie i w ziemi. A przede wszystkim w braku wiosny, bo wszystko to, w czym istnieje wiosna – drzewa i ptaki – zostało usunięte. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Zagłada polskiej przyrody jest przesądzona

    Jak część ludzi w całej Polsce wiele lat swojego życia poświęciłem ratowaniu niszczonej kompulsywnie polskiej przyrody. W miarę jak widać było, że na całym świecie, wobec grozy efektu cieplarnianego, ludzie zaczynają chować głowę w piasek, wybierając polityków systemowo odrzucających naukę, wiadomo było, że również los polskiej przyrody będzie przesądzony. Jej ochrona, zawsze ułomna, została wraz z nowelizacją pozwalającą na nieograniczone wycinanie drzew całkowicie zniesiona. Przedstawiane dziś przez PiS, a także partie opozycyjne próby nowelizacji, są tak żałosne, że w zasadzie lepiej, żeby to zło się już dokonało. Jeśli to ludzi nie obudzi, to nic już nie pomoże. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Drzewo twoje, tylko powietrze wspólne

    Antyustawa o ochronie przyrody ma mieć rzekomo coś wspólnego z wolnością. Wolnoć Tomku, w swoim domku - krzyczy dokonująca zbiorowego samobójstwa tłuszcza, rżnąca drzewa niczym chłopi panów za rabacji. Drzewo może i twoje, chłopku roztropku, tylko chcesz oddychać cudzym powietrzem, z cudzych drzew i cudzego oceanu, który też już zdycha, bo tobie podobni na całym świecie wyrżnęli drzewa i zatruli ocean. Ale nie martw się, powietrze kupisz sobie w dyskoncie, a dzieci z alergiami, nowotworami, wadami serca i wiecznymi infekcjami dróg oddechowych wyleczy ci służba zdrowia, która - nawet gdyby była prowadzona przez aniołów - ciebie nie uleczy, bo samobójcy nie sposób pomóc. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Wszystko będzie dobrze

    Zasadniczym instrumentem przeciwdziałania skutkom globalnego ocieplenia jest jego integralne zanegowanie. Jedynym sposobem zaprzeczenia, że dalszy wzrost gospodarczy nie jest możliwy, jest integralne podtrzymywanie wiary. Integralne, bo rozgrywające się na wszystkich związanych ze sobą płaszczyznach. Politycznej, ustrojowej, kulturowej, a przede wszystkim edukacyjnej. Widomym znakiem owej filozofii negacji jest dopalanie zagłady, które przybiera zadziwiająco podobne formy w różnych krajach. W Polsce szczególnie wyrazistą – oto ustawodawca ustawą dopuszcza całkowitą likwidację biosfery. Bo biosfera opiera się na drzewach i roślinach w ogóle. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Do końca roku Polska stanie się Mordorem

    To, z czym mamy do czynienia po wejściu w życie, uchwalonej najprawdopodobniej nielegalnie, nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, co do zasady wyczerpuje (a w istocie daleko je przekracza) znamiona czynu stypizowanego w art. 181 § 1 Kodeksu karnego, mówiącego o tym, iż kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Ustawa narusza również art. 74 Konstytucji RP (obecnie faktycznie nieobowiązującej). Współwinne naruszeń są władze RP, parlamentarzyści głosujący za ustawą (również z opozycji) i obywatele, którzy skwapliwie korzystają z nielegalnie uchwalonego prawa. CZYTAJ WIĘCEJ
  • A może dajmy sobie spokój

    To, co z braku lepszego określenia, nazywamy autorytaryzmem, czasami faszyzmem, co rozprzestrzenia się dziś błyskawicznie na całym świecie, niezwykle wyraźne podobieństwa tegoż procesu w różnych krajach, wskazuje, że najprawdopodobniej są to zwykłe, uwarunkowanie biologicznie, zachowania ludzkiej małpy - homo sapiens, w chwili, kiedy do zbiorowej świadomości dociera, że dotychczasowe sposoby zaprzeczania śmierci zawiodły. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Dwa słowa w sprawie smogu

    W ciągu ostatnich dwudziestu pięciu lat Polacy praktycznie pozbawili swoje miasta i miasteczka miejskiej biosfery, wycinając na ogromną skalę drzewa, krzewy, usuwając lub zagospodarowując różnego rodzaju nieużytki, które były, jak się to niegdyś ładnie mówiło, zielonymi płucami miasta. Metodyczność owego niszczenia, brak jakichkolwiek instytucjonalnych prób przeciwdziałania mu oraz ostateczna likwidacja systemu ochrony przyrody w Polsce, połączona z narastającym problemem smogu, wskazują dość jednoznacznie, że mamy do czynienia ze zbiorowym szaleństwem. CZYTAJ WIĘCEJ
  • Humanizm umiera

    Muszę przyznać, że będąc skądinąd w awangardzie pesymistów, wydawało mi się, że zmiany będą zachodzić nieco wolniej. Tymczasem okazało się, że wzniosłe hasła humanizmu, który na dobrą sprawę osiągnął względny sukces dopiero pod koniec XX wieku, opierały się na jednym czynniku – nieskrępowanym wzroście gospodarczym opartym na rabunku zasobów naturalnych i holokauście przyrody. Kiedy pierwsze się kończy, a drugie umiera, musi umrzeć również humanistyczna nadbudowa. CZYTAJ WIĘCEJ